Szafarz Komunii Św.

Od Wielkiego Czwartku 2001 r. posługę w Liturgii pełni świecki Nadzwyczajny Szafarz Komunii św. Pan Grzegorz Chabowski. Jego wierna obecność w Kościele, która objawiała się przez długoletnie bycie ministrantem, lektorem zaowocowała przedstawieniem przez parafię do zaszczytnej posługi Nadzwyczajnego Szafarza Eucharystii. Szafarz udziela Komunii św. w Farze i w kaplicy na cmentarzu, gdy jest duża liczba osób do Komunii św. i zanosi Komunię św. chorym do domu.
Poniżej świadectwo naszego Szafarza.

Na wszystkich drogach życia,
Gdzie posłałeś mnie…

 Moje spotkania
z Eucharystią.

 

Pan, który kazał zajaśnieć ciemnościom pobłogosławił moim rodzicom i urodziłem się. W księgach metrykalnych parafii św. Bartłomieja w Płocku, gdzie moi przodkowie wychwalali Boga i otrzymywali liczne posługi religijne zapisano datę mojego chrztu. Minęły lata, nadszedł czas pobierania nauk katechizmu przygotowujących mnie- wtedy jeszcze młodego chłopca do przyjęcia I Komunii Św. Nauki te prowadził ks. Romuald Rudziński. To On pokazał nam 8-letnim dzieciom tabernakulum, miejsce w którym mieszka Jezus Eucharystyczny, odsłonił przed nami zasłonki, gdyż dawniej drzwiczki do Najświętszego Sakramentu zasłaniano, a my patrzyliśmy w wielkim skupieniu i ciszy…

Niespełna 50 lat temu, w zimny poranek 16 maja, po raz pierwszy przyjąłem Ciało Chrystusa, było to ogromne przeżycie. Czułem się bardzo uroczyście i poważnie, bo nie tylko babcia, mama ale i ja dostąpiłem tej radości i wielkiej tajemnicy. Mijały lata, a ja nie zaniedbywałem uczestnictwa w Świętej Uczcie i zawsze miałem świadomość, że płonąca lampka przed ołtarzem jest znakiem obecności Zbawiciela. Pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku odbywałem zasadniczą służbę wojskową w Szczecinie. Moja świadomość obecności Chrystusa pozwoliła mi brać udział publicznie, w mundurze i bez lęku w procesji Bożego Ciała, kiedy Jezus Eucharystyczny wychodzi ze świątyń na ulice miast, aby rozdawać się wszystkim.

A potem przyszło małżeństwo. To w płockiej Farze świetlanej pamięci ks. prałat Seweryn Wyczałkowski pobłogosławił nasz związek i udzielił nam- nowożeńcom Komunii Św. pod dwiema postaciami. Było to coś wyjątkowego, wydaje się wyróżniającego przyjąć Ciało i Krew Pańską. Moja wierna obecność w Kościele, która objawiała się przez długoletnie bycie ministrantem, lektorem zaowocowała przedstawieniem mnie do zaszczytnej posługi Nadzwyczajnego Szafarza Eucharystii. W Wielki Czwartek, w prezbiterium katedry z rąk ks. biskupa ordynariusza otrzymałem misję kanoniczną do jej sprawowania i następnego dnia w Wielki Piątek 2001r. po raz pierwszy wziąłem w swoje dłonie Ciało Chrystusa, aby rozdawać je pragnącym. Ogarnęło mną wielkie wzruszenie, ale i myśl „czy ja jestem godnym do pełnienia tej posługi…„ ? Nic jednak nie dzieje się bez ważnej przyczyny, siły i woli Stwórcy.

Eucharystia to największe uniżenie się Boga, który czeka na każdego, aby zaspokoić pragnienie duszy. Doświadczyłem tego bardzo głęboko, kiedy z przyjacielem udaliśmy się do Wilna. Tam w Ostrej Bramie mogłem rozdawać Chrystusa ludziom pragnącym, którzy przecież przez wiele lat mieli utrudniony, a nawet zakazany udział w Komunii Św. Brać w swoje dłonie Ciało Pana i rozdawać Je innym to wielka odpowiedzialność, zaszczyt i pokora. Pokora przed Bożym Majestatem, który z miłości jest wśród nas. Eucharystii nie sposób zrozumieć, można Ją tylko sprawować, rozdawać, przyjmować z uniżeniem, wiarą i uwielbieniem.
Tobie Panie zaufałem,
Nie zawstydzę się na wieki…

Grzegorz Chabowski